Hej!!
Dawno nic nie pisałam, więc postanowiłam dziś to zrobić J .
Nie wiem jak wam ale mi się już nie chce chodzić do szkoły po to aby całe lekcje siedzieć gadać. Przecież mogliby dwa tygodnie wcześniej zakończyć rok szkolny a nie nas trzymać!-,-
Dobra dość o szkole. Opowiem wam co mi się ostatnio zdarzyło. Idę sobie z koleżankami przez miasto ( wracaliśmy z deptaku, ponieważ byliśmy na „ na obiedzie’’ ) idziemy a tu przed nami jedzie chłopak, który zawsze mi się podobał i podoba ( nie tylko mi ale też Oli) . Jechał na bmx robił triki na nim < tak jakby się popisywał > stanął na przejściu na pasach. My też tam przechodziliśmy przez ulice więc stanęłyśmy obok niego ( *.* ) Nie wiem dlaczego ale śmiałam się jak opętana ( nie tylko ja ). Samochody się zatrzymały więc przechodzimy. Taki był zbieg okoliczności że On jechał tam gdzie my szłyśmy. Byłyśmy z Olą takie szczęśliwe ( *.* ). On chyba czekał na kogoś pod blokami i tak Sb wykonywał triki, a my niedaleko stałyśmy i udawałyśmy że też na kogoś czekamy. Nagle zauważyliśmy że zniknął L . Ja powiedziałam: „ Fajnie by było jakby wyjechał teraz ’’Więc poszliśmy w to miejsce gdzie on jeździł a tu nagle wyjechał zza progu. Dziewczyny mówiły : „ ależ sobie wykrakałaś!! :D ” . Ale w głębi duszy Ola się cieszyła tak jak ja że się pojawił. Biedny pomyślał pewnie: Czemu one się tak śmieją?! . Potem już pojechał z jakimś kolesiem. A szkoda! Poszłyśmy dalej. Spotkaliśmy takiego kota. On był zaje*isty!! Łasił się a my go głaskałyśmy. Kot już poszedł a my zaczęliśmy się huśtać na huśtawce, która stała w pobliżu. Potem szła pani a za nią tek kotek. Podbiegliśmy do niej i powiedziałyśmy : „ Fajnego ma pani kota. Może wie panie gdzie tu są jakieś małe kotki do oddania?” Pani odpowiedziała : „ Dziekuje. To Kuba. Ja mam małe kotki do dania”. Byłam w ósmym niebie. Następnie pytałam się czy ma samice i kiedy mogę ją wziąć. Dowiedziałam się że ma samice i mogę ją wziąć za dwa tygodnie ( pod koniec roku szkolnego). Ucieszyłam się i poszłyśmy dalej. Następnie odprowadziłam Ole i Kamile do domu i sama też już poszłam. Następnego dnia też poszłyśmy się przejść ale bez Oli, ponieważ nie mogła iść L . Pochodziłyśmy po mieście, sklepach i wracając już do domu znów jechał On na bmx i się patrzył na nas. Pomyślał wtedy pewnie : „O to znowu te Wariatki”.
To tyle mojej opowieści J . Od tamtej pory prawie codziennie chodzimy tamtą drogą z nadzieją że go znów spotkamy <3 .
Kończę już bo dziś jest strasznie jest gorąco, ale i tak dobrze że dziś nie byłam w szkole ( jakiś Rajd po górach był ). Nw jak inni ale moja cała klasa nie poszła J
Pozdrawiam, paaa :**
Dawno nic nie pisałam, więc postanowiłam dziś to zrobić J .
Nie wiem jak wam ale mi się już nie chce chodzić do szkoły po to aby całe lekcje siedzieć gadać. Przecież mogliby dwa tygodnie wcześniej zakończyć rok szkolny a nie nas trzymać!-,-
Dobra dość o szkole. Opowiem wam co mi się ostatnio zdarzyło. Idę sobie z koleżankami przez miasto ( wracaliśmy z deptaku, ponieważ byliśmy na „ na obiedzie’’ ) idziemy a tu przed nami jedzie chłopak, który zawsze mi się podobał i podoba ( nie tylko mi ale też Oli) . Jechał na bmx robił triki na nim < tak jakby się popisywał > stanął na przejściu na pasach. My też tam przechodziliśmy przez ulice więc stanęłyśmy obok niego ( *.* ) Nie wiem dlaczego ale śmiałam się jak opętana ( nie tylko ja ). Samochody się zatrzymały więc przechodzimy. Taki był zbieg okoliczności że On jechał tam gdzie my szłyśmy. Byłyśmy z Olą takie szczęśliwe ( *.* ). On chyba czekał na kogoś pod blokami i tak Sb wykonywał triki, a my niedaleko stałyśmy i udawałyśmy że też na kogoś czekamy. Nagle zauważyliśmy że zniknął L . Ja powiedziałam: „ Fajnie by było jakby wyjechał teraz ’’Więc poszliśmy w to miejsce gdzie on jeździł a tu nagle wyjechał zza progu. Dziewczyny mówiły : „ ależ sobie wykrakałaś!! :D ” . Ale w głębi duszy Ola się cieszyła tak jak ja że się pojawił. Biedny pomyślał pewnie: Czemu one się tak śmieją?! . Potem już pojechał z jakimś kolesiem. A szkoda! Poszłyśmy dalej. Spotkaliśmy takiego kota. On był zaje*isty!! Łasił się a my go głaskałyśmy. Kot już poszedł a my zaczęliśmy się huśtać na huśtawce, która stała w pobliżu. Potem szła pani a za nią tek kotek. Podbiegliśmy do niej i powiedziałyśmy : „ Fajnego ma pani kota. Może wie panie gdzie tu są jakieś małe kotki do oddania?” Pani odpowiedziała : „ Dziekuje. To Kuba. Ja mam małe kotki do dania”. Byłam w ósmym niebie. Następnie pytałam się czy ma samice i kiedy mogę ją wziąć. Dowiedziałam się że ma samice i mogę ją wziąć za dwa tygodnie ( pod koniec roku szkolnego). Ucieszyłam się i poszłyśmy dalej. Następnie odprowadziłam Ole i Kamile do domu i sama też już poszłam. Następnego dnia też poszłyśmy się przejść ale bez Oli, ponieważ nie mogła iść L . Pochodziłyśmy po mieście, sklepach i wracając już do domu znów jechał On na bmx i się patrzył na nas. Pomyślał wtedy pewnie : „O to znowu te Wariatki”.
To tyle mojej opowieści J . Od tamtej pory prawie codziennie chodzimy tamtą drogą z nadzieją że go znów spotkamy <3 .
Kończę już bo dziś jest strasznie jest gorąco, ale i tak dobrze że dziś nie byłam w szkole ( jakiś Rajd po górach był ). Nw jak inni ale moja cała klasa nie poszła J
Pozdrawiam, paaa :**
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz